O siódmej pięć

Nic nie chce się
Kiedy zewsząd bluźni coś
Kiedy hałas jak na złość
O siódmej pięć

Za wcześnie by
Zapominać nagle sny
Przypominać co za dzień
Za szybko wszedł

Padają sny w objęcia dni
Jak pada deszcz i słowo złe
Zbyt suchy piach w klepsydrze padł
I tramwaj co źle zakręt wziął

Żal takich głów
Co w nich często rozum śpi
A z rozumem wszystkie sny
O siódmej pięć

Za ciemna noc
By zrozumieć mogła to
Że nieważne jest by spać
Ale by śnić

Padają sny...

Facebook Twitter Google+ Pinterest
×

Log in