Nie da się o tym zapomnieć

Nietrudno jest zauważyć że ktoś przepuszcza cię w drzwiach
Pewny że nie ma istotnych zagrożeń
Mocno trzyma cię za rękę gdy niewidocznie dla innych drżysz
A jeśli upadasz chroni przed obrażeniami
I wini los za niewrażliwość
Nigdy Ciebie za nieporadność

Trudniej dostrzec obawę czy powinnam odkryć istnienie
Zaryglowanych okiennic i oświetlić zakurzone korytarze
Przy tobie zrywać pajęczyny z kątów dawno nie odwiedzanych
Zrozumieć ten lękliwy wstyd przed posądzeniem o niegościnność
Skoro gość był nieoczekiwany
A o mieszkanie przez długi czas nikt nie dbał

Nie jest możliwe by przeniknąć przez pozornie cienką skórę
I poukładać do snu chore kręgi
Które wiją się w bólu bez skargi
Niemożliwe jest by zauważyć bezbarwne krwinki
Porozrzucane w zbyt wielu miejscach po czyimś ciele
I mnożące się nieustannie by ostatecznie nas rozdzielić

To absolutnie niemożliwe by znaleźć pod prześcieradłem
Kogoś kto zbyt mocno kochał jego ciężar
By wychodząc nie trzasnąć drzwiami
Najgorsze że nie da się o tym zapomnieć
Nieustannie osypujący się tynk
Zapyla smutek


04.05.2000

 

Facebook Twitter Google+ Pinterest
×

Log in