Laf

Fak
Bez łaski wreszcie mogłaby przyjść
Widać to po mnie już
Że czekam na nią- nie przyznam się
Na szyi noszę klucz
Nikogo nie ma- więc chleba pół
Kładę na pusty stół
O swoje buty potykam się
I o wysoki próg

Czy nie mogłoby tak być
Żeby stała u mych drzwi
I czekała na mój znak
Czemu nie jest właśnie tak

Czy nie mogłoby tak być
Że otwieram stale się
I zamykam kiedy chcę
Ale ona obok jest


Fak
Podobno ciągle mijamy się
Jednak czymkolwiek jest
O głowę niech mnie przerośnie bym
Nie przeoczyła jej
Bo jeśli już ją zauważę to
Postaram się być tłem
Ktokolwiek widział ktokolwiek wie
Niech powie czego chcę

Czy nie mogłoby tak być....

Facebook Twitter Google+ Pinterest
×

Log in