Pamiętnik z przyszłości

Jest rok 2050.

Początek stycznia. Piec centralnego ogrzewania nie działa od 10 lat, co wcale mnie nie martwi, bo jako emeryt wolnego zawodu i tak bym go nie włączała. Stacja meteo ustawiona na komodzie informuje, że temperatura na zewnątrz waha się między 25 stopni w cieniu, a 30 w słońcu. Co będzie w czerwcu?

Jem śniadanie, choć wiem, że na świecie już się tego nie robi. Wszyscy niemal są w rozmiarze XXS i zamiast pożywienia łykają suplementy. Zaraz zrobię kawę. To taki napój, który ożywia umysł a rujnuje wątrobę. Parzy się go w ekspresie, urządzeniu, którego już nie można nigdzie ani kupić, ani naprawić, więc gdy mój się zepsuje, pewnie będę musiała przerzucić się na masakranty ( następcy dopalaczy).

Gdy byłam młoda, kupowałam mnóstwo książek. Nie wszystkie zdążyłam przeczytać, a te, które znałam wtedy prawie na pamięć- teraz czytam na nowo, jakbym pierwszy raz się z nimi zetknęła. Jeden z wielkich przywilejów starości- zachwycać się wszystkim niczym małe dziecko … Oj, dawniej kupowało się książki w specjalnych sklepach zwanych księgarniami. Można było je oglądać, wertować, a nawet wąchać.

Teraz nie wydaje się powieści, nie drukuje poetyckich tomików. Ekolodzy zabraniają wycinania lasów. Zwłaszcza, że w Polsce zostały tylko 3. Surowce wtórne służą do drukowania króciutkich poradników, praktycznie na każdy temat. Jeśli chodzi o zainteresowanie nimi, to podobno ma tendencje malejące. Ostatnio, przed świętami, wprowadzono na rynek mp20 z milionem nagranych książek, ale sprzedało się 100 egzemplarzy. Pomimo faktu, że w dniu premiery tytuł uzyskał status „ złotej płyty”, i tak zaniechano dalszej produkcji.

Nagroda Nike wciąż istnieje. Gazetę, która ją wymyśliła wykupił młody miliarder, pomysłodawca portalu, dzięki któremu ludzie nie muszą już wychodzić z domów. Następnie ją zamknął, żeby przypadkiem nikomu nie przyszło do głowy udać się do kiosku i tym samym odejść od komputera.

Ale nagroda, jak wspomniałam, została i młodzi jurorzy, koledzy miliardera, przyznają ją rokrocznie rokującym literatom. Wczoraj taką właśnie otrzymał 12 latek, za katastroficzny wiersz pt. „ Nic”.

Brzmi on następująco:

Hekatomba…

Nic

Generalnie nagradza się jak najkrótsze utwory, głównie dlatego, żeby łatwo było je zapamiętać. Ten powtórzył mi sąsiad, który wie, że interesuję się literaturą. Osobiście byłam zaskoczona wyborem 12 latka, gdyż jego starszy o dwa lata kolega stanął do konkursu z o wiele krótszym wierszem pt. „ Oto”, który tym samym stanowił całą jego treść. Doszły mnie jednak słuchy, że komisji słowo „oto” wydało się zbyt archaiczne, a sam kandydat- zbyt stary.

W telewizji wciąż nadają seriale i ich powtórki. Jest ich dużo, ale w każdym występują ci sami aktorzy. Powód jest zasadniczy i bardzo przykry - cała reszta dawno wymarła z biedy i braku możliwości eksploatowania ego. Próbowali oni na początku ratować się pracą w teatrach, ale ludzie, którzy chodzili do teatrów, w ogóle już nie chodzą. W przeważającej większości - leżą. W specjalnie do tego wyznaczonych pod aglomeracjami miejscach.

Jeden serial nawet oglądam. Patrzę z łezką w oku, jak wnuki jasnowłosych oraz białozębnych niegdyś braci Mroczek, odwiedzają skansen w Grabinie. Jak biegają po łące i zbierają kwiaty, zrywają dojrzałe jabłka, kąpią się w rzece. A przecież nie są chorzy psychicznie. No, chyba że w kolejnych odcinkach okaże się, że jednak są…

Nie ma programów informacyjnych, bo nie ma polityki. Jakiś czas temu najbogatszy człowiek w kraju zapłacił reszcie odstępne i został królem. To raczej honorowa funkcja, bo skoro każdy zdany jest wyłącznie na siebie, to nie ma mowy o rządzeniu. Są za to wyjazdy zagraniczne, gdzie króla traktują jak głowę państwa i zdaje się, że wyłącznie na tym mu zależało.

Właśnie przed chwilą widziałam jak moja sąsiadka, która przez całe życie spożywała masło w nadmiernych ilościach, maluje kredą na drzwiach K+M+B.

Z Kościołem to była bardzo przykra sprawa. Zaraz po Benedykcie XVI wybrano Czarnoskórego. Świat sprzeciwił się stanowczo temu wyborowi, gdyż zgodnie z przepowiednią, wtedy właśnie mógł nastąpić jego koniec. W ramach protestu ludność przestała odwiedzać kościoły, obawiając się, że Sąd Ostateczny nadejdzie szybciej niżby tego sobie życzyła. Księża najpierw, w ramach rewanżu, przestali odwiedzać domy po kolędzie, a następnie zostali odgórnie przebranżowieni.

Piosenek już nie piszę, bo nikt ich nie śpiewa. Wielcy Nadawcy przed wieloma laty udowodnili Zaiksowi, że słowo polskie jest dobrem ogólnonarodowym. I że twórcy żadnego słowa nie wymyślili, co najwyżej- ich kolejność, a to żadna zasługa. Taki sam los wkrótce spotkał kompozytorów. Później malarzy.

Okazało się, że ludziom wystarczy prosta kreska, byle była ładnie oprawiona.

Szybko wyszło na jaw, że sztuka dla sztuki nie istnieje i przyznam - było to dla mnie ogromne rozczarowanie. Porównywalne do tego, że jak z kimś na ulicy rozmawiam, nigdy nie mam pewności, czy to znajomy sprzed lat, czy tylko jego klon. Dodam, że proceder klonowania paradoksalnie uprawiają ci, którzy są przekonani o swojej niepowtarzalności.

Choć nie jestem mostem na Wiśle, uratował mnie trzeci filar. Energia ze słońca, woda ze studni, ciuchy z dawnych lat, ale jeść trzeba- zwłaszcza jak ktoś się do tego niepotrzebnie przyzwyczaił. Nie wszystko można zasiać w ogródku. A i ogródek nie ten, skoro przeważnie pada- jak nie deszcz, to dziwny pył.

W moim starym, rdzewiejącym przed domem samochodzie, mieszkają łasice. Po co komu auto, skoro nie ma już dróg? Swego czasu przerobiono je na pasy startowe i lądowiska, dla tych, którzy lubili latać samolotem. Teraz nikt nie lubi, bo to strata czasu..

Teleportacja jako środek transportu jest bardzo wygodna, tyle że ja nigdy nie należałam do wyjątkowo odważnych, eufemistycznie nazwijmy to ostrożnością.

Mam trochę racji, gdyż jedna z moich koleżanek teleportowała się i nigdy już nie powróciła z …centrum handlowego. Nie wiadomo, czy do dziś się po nim błąka, (zawsze była zakupoholiczką) czy zapomniała hasła otwierającego drogę do domu ( nigdy nie była specjalnie bystra). Tak czy owak strata jest stratą i rodzina poszukuje jej w czasoprzestrzeni, niestety bez większych efektów.

Dzieci wychowywane metodą bezstresową wyrosły z kryształowych- jak niegdyś je nazywano - na przeźroczyste. Cieniutkie niczym ekran telewizora, z malutkimi głowami, bo skoro mózg się skurczył do rozmiarów mandarynki, to po co duża głowa? Niewiele mówią, bo też niezbyt dużo mają do powiedzenia. Wiedzę o życiu czerpią przeważnie z mało skomplikowanych instrukcji rozmaitych urządzeń elektronicznych.

Nie muszą nawet telefonować czy wysyłać krótkich wiadomości tekstowych, gdyż specjalny chip ( który w abonamencie kosztuje grosze) sprawia, że przekazują swoje myśli bezpośrednio do adresata. Strach pomyśleć, jak one wyglądają…

Nieopatrznie użyłam słowa: grosz. To poważne niedopatrzenie, gdyż monety o tej nazwie dawno temu wyszły z użytku. Zastąpiła je świadomość tego, co posiadamy na koncie. Nawet nie karta magnetyczna, jej też już nie ma. Otóż taką świadomość przykłada się do specjalnego czytnika i on ściąga należność. Jeśli się pomylisz, bo myślisz że masz więcej niż w istocie, płacisz ogromną karę. Więc ludzie starają się być uczciwi.

To oczywiście spowodowało, że zniknęły sądy i więzienia. Zastąpiono je poczuciem winy, na stałe zamontowanym w okolicy przysadki mózgowej.

Siedzę sobie z książkami Lema na starej, drewnianej, nadjedzonej przez korniki werandzie i myślę, że trzeba się cieszyć każdym dniem, bo może być jeszcze gorzej. Albo jeszcze lepiej. Jak kto woli.

Szczęśliwego Nowego Roku.



Bluszcz, styczeń 2011
http://www.bluszcz.com.pl/

Facebook Twitter Google+ Pinterest
×

Log in