Felietony

Taryfa ulgowa

Uwielbiam prowadzić auto. Myślę, że gdybym była psem, to leżałabym potulnie na siedzeniu pasażera i czyhałabym na moment, kiedy pan opuści swój fotel. Wtedy natychmiast zajmowałabym miejsce za kółkiem. Lizałabym z czułością kierunkowskazy oraz drążek skrzyni biegów, a włochaty łeb kładłabym na kierownicy.

Pamiętnik z przyszłości

Jest rok 2050.

Początek stycznia. Piec centralnego ogrzewania nie działa od 10 lat, co wcale mnie nie martwi, bo jako emeryt wolnego zawodu i tak bym go nie włączała. Stacja meteo ustawiona na komodzie informuje, że temperatura na zewnątrz waha się między 25 stopni w cieniu, a 30 w słońcu. Co będzie w czerwcu?

Dwa końce kija

Obejrzałam niechcący film dokumentalny o rodzinie Hitlera, tej żyjącej. Przy wtórującym każdej wypowiedzi akordeonie, kiełbasie i piwku lejącym się strumieniami, snuli opowieść o swoim kuzynie i historii. Nie, nie pomagali mu w jej tworzeniu. Nie, nie widzą również niczego niestosownego w fakcie, że oczekują od państwa tantiem autorskich za „Mein Kampf”. Wszak trochę się tego przez 65 lat uzbierało. Wszak są legalnymi spadkobiercami i nie ma powodu, dla którego państwo miałoby bogacić się ich kosztem. Mam parę cech dyktatora, ale to na pewno nie moja rodzina.

Ewolucja październikowa

Jest taki film z Michaelem Douglasem, na który często powołuje się moja przyjaciółka, kiedy puszczają jej nerwy i postanawia energicznie zainterweniować. Przewraca wtedy swój mikro świat do góry nogami i robi to na skalę makro. To takie dyplomatyczne określenie na atak szału.

Droga ze szkoły

Wróciłam z wakacji od myślenia, szczęśliwie nie dostałam rozmiękczenia mózgu, o co podejrzewałam go już trzeciego dnia, gdy słupek rtęci w cieniu przekroczył 40 stopni Celsjusza.

Szwy za uszami

I stało się. Kicham bez opamiętania, niekiedy mam wrażenie, że z każdym takim bezwarunkowym odruchem pozbywam się części mózgu. Kiedy kaszlę- to z kolei jakbym po kawałku wypluwała z siebie duszę.

Pułapka na myszy

Przeprowadzono eksperyment. Myszy wpuszczono do garnka wypełnionego wodą. Po 10 minutach rozpaczliwych pływackich wyczynów, gdy wyraźnie słabły, podano im deseczkę, dzięki której wydostały się na suchy ląd.

×

Log in